Tytuł to żart z samej siebie . Moja niekończąca się i trwająca od 3-go listopada historia to remont całego mieszkania . Chory pomysł robić całość jak się w tym mieszka . Zapowiedziałam całej rodzinie , że jak z czymś podobnym wyskoczę to maja natychmiast mi to z głowy wybić . Dzisiaj już przede mną widmo końca .Mam wolny dzień i próbuję wypucować kuchnię . W drugim tygodniu grudnia zamontują mi szafę i już dom powinien wrócić do normalności .Dało się przeżyć miesiąc to i tydzień się wytrzyma .Zaplanowałam remont na listopad , bo ja i tak mam zawsze jesienną chandrę , no to tym razem na depresję czasu nie było . Marzyłam sobie tylko o mieszkaniu bez pyłu , smrodu remontowego , hałasu , obcych ludzi i żeby usiąść w fotelu i pomachać drutami lub s zydelkiem . Od dwóch dni już sobie macham . Prezent wymiankowy .
Mam ogromne zaległości w odwiedzaniu Waszych blogów , ale sobie to pomalutku nadrabiam . Pozdrawiam serdecznie.