
Wełniany otulacz szyjogrzej, do zarzucenia na ramiona pod, albo na płaszcz.Dla mnie bardzo ważna robótka ponieważ po raz pierwszy zastosowałam rzędy skrócone i po raz pierwszy robótkę zeszyłam kitchenerem. Dla wytrawnych dziergaczek pikuś,ale dla mnie krok do przodu . Wełna Magic z e-dziewiarki, oczywiście nie w takich jadowitych kolorach,ale kolorystycznie mocna,dla rasowej brunetki . Do kompletu będzie czapka . Przeznaczone na prezent . Oczywiście moje obie panny domagają się identycznych zestawów . Inspiracją był model z ubiegłorocznej Sandry ,ale jak zwykle mój to tylko coś w tym rodzaju .
Bardzo ładny. W nowych technik warto się uczyć.
OdpowiedzUsuń"Szyjoogrzewacz"mi się spodobał.Czasami potrzebujemy takich mocniejszych kolorów. Zapraszam do siebie.Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńNauka nowych technik to w sumie część naszego hobby, nie? :)
OdpowiedzUsuńFajny otulacz, będzie grzał!
O! Nieźle pleciesz Elu ;)
OdpowiedzUsuńświetny otulacz:)
OdpowiedzUsuńzapraszam do siebie
Świetny, a kolorki cudne...ja to mam słabość to melanży :)
OdpowiedzUsuńJejuu, gdzie ja byłam,że przegapiłam te piękne posty u Ciebie? Otulacz świetny, aniołek z poprzedniego posta rozbrajający :) serdeczności
OdpowiedzUsuńBardzo serdecznie dziękuję .Wybrałam taki wielokolorową wełnę , żeby pasowała do wielu rzeczy .
OdpowiedzUsuńKasiu aniołek rozbrajający rzeczywiscie od czasu do czasu cos na czynniki pierwsze:D
śliczne, bardzo lubisz wykorzystywać resztki, mix kolorów, cudo
OdpowiedzUsuńślicznie wyszedł. No dla mnie też to by pikuś nie był. Ja nigdy jeszcze nie robiłam tych rzędów skróconych
OdpowiedzUsuńOoo, bardzo ladny, ciekawy.
OdpowiedzUsuńElu świetny zestaw kolorów, bardzo mi sie podoba
OdpowiedzUsuń